Piękny Dolny Śląsk – Zamek Chojnik i okolice

Dolny Śląsk to region, w którym nie brakuje ciekawych atrakcji. Cała Polska jest piękna i nikomu nie trzeba tego udowadniać. Region ten to miejsce idealne na wiele weekendowych wycieczek. Dziś przychodzimy do Was z propozycją wyprawy w tereny górskie, która jest dostępna dla każdego i jest możliwa do przejścia dla ludzi w każdym wieku, bez względu na kondycję.

Jelenia Góra to ciekawe miasto, które jest świetną bazą wypadową w Karkonosze. Mieszkańcy tego miasta mają szczęście, bo tylko krok dzieli ich od wielu ciekawych szlaków i atrakcji. Blisko jest Szklarska Poręba, Karpacz. Blisko wiele górskich pasm. Dzisiaj skupimy się jednak na atrakcji, która znajduje się w granicy miasta a mianowicie Zamku Chojnik.

Zamek Chojnik mieści się w Karkonoskim Parku Narodowym a jego ruiny wznoszą się na wysokość 627 metrów. Nazwa Chojnik wywodzi się od tego, że położony jest on na górze pokrytej choiną – iglastymi drzewami. Zbudowany został w XIV wieku, od 1419 zamek był własnością rodu Schaaffgotschów –  śląskiego rodu arystokratycznego pochodzącego z Frankonii. 1 sierpnia 1675 roku podczas burzy w zamek uderzył piorun, który spowodował ogromny pożar. Mocno ucierpiał cały zamek górny i jego wieże. Po katastrofie zamek mocno podupadł, popadł w ruinę i nigdy nie został odbudowany. Od tej pory nie pełnił już żadnej funkcji. W XIX wieku stopniowo zaczął stawać się atrakcją turystyczną, odwiedzaną wówczas głównie przez kuracjuszy odpodczywających w pobliskim uzdrowisku – Cieplicach. Poczyniono pewne kroki, żeby przywrócić jego świetność i wartość wizualną. W latach 1822 – 1823 otwarto tam gospodę, wybudowano schody na wieżę, aby móc podziwiać piękną panoramę z samej góry. W 1860 otworzono tam schronisko turystyczne. Po II wojnie światowej zamek ponownie przeszedł kilka modernizacji, został oddany do zwiedzania. Po dziś dzień wciąż nie jest on jednak  w swojej najlepszej formie. Za wstęp do ruin zamku 6 zł za bilet normalny i 5 za ulgowy. Będą to dobrze wydane pieniądze, które przeznaczone zostają na modernizację obiektu. Chojnik położony jest w obrębie Karkonoskiego Parku Narodowego, wobec tego za wejście również powinniśmy uiścić opłatę – 8 zł bilet normalny/4zł ulgowy.

Najpopularniejszym punktem do rozpoczęcia wędrówki jest Sobieszów – jedna z dzielnic Jeleniej Góry. Z łatwością możemy dojechać tam Kolejami Dolnośląskimi  z różnych części Dolnego Śląska. Dookoła znajduje się również sporo miejsc parkingowych.  Stamtąd do wyboru mamy dwa szlaki – czarny trudniejszy i czerwony łatwiejszy. Wejście, którymkolwiek z nich nie powinno zająć nam dłużej niż 30-40 minut. Tak naprawdę czarny szlak nie jest zbyt wycieńczający i nie wymaga wielkiej kondycji fizycznej. Jest nieco ciekawszy, więc warto zastanowić się nad wyborem jego. Po drodze czeka nas kilka odrobinę bardziej stromych podejść, ale cała wędrówka mija w bardzo miłej atmosferze. Mniej więcej w połowie trasy czeka na nas niespodzianka, której nie sposób ominąć. Zobaczymy dużą czarną strzałke, która wyraźnie wskazuje nam, aby zboczyć ze szlaku. Naszym oczom ukazuje się ciekawa nazwa “Diurawy Kamień”. Co to takiego? To najdłuższa w Karkonoszach jaskinia szczelinowa, usytuowana zaledwie parę metrów od czarnego szlaku. Otwór jaskini ma 2metry. Jeżeli zdecydujemy się zajrzeć do środka i udać wgłąb przyda nam się latarka, chociażby w telefonie. Na pierwszy rzut oka jaskini wydaje nam się bardzo wąska i nie widać jej końca, gwarantujemy jednak, że koniec jest. Spokojnie możecie spróbować przejść ją całą. Rozpoczyna się prostym korytarzem z dwoma programi, następnie po 15 metrów przechodzi w 4 metrowy komin. Na samym końcu będziemy musieli troszkę się wspiąć i spróbować podnieść. To ciekawa atrakcja na szlaku dla całej rodziny. Niedługo po wyjściu z jaskini dojdziemy do punktu widokowego, gdzie możemy zrobić ładne zdjęcia panoramy i nas na tle widoków.

 

Od Chojnika dzieli nas już tylko 5 minut drogi. Na miejscu kupujemy bilety i ruszamy do zwiedzania ruin. Możemy posłuchać nagrania, dzięki któremu usłyszymy legendę o Kunegundzie, zobaczyć pręgierz, gdzie przytwierdzano najgorszych złoczyńców, wejść na wieżę, z ktorej rozpościera się przepiękny widok na Karkonosze i inne pobliskie tereny a nawet postrzelać z kuszy. Na zamku co roku w sierpniu odbywa się Rycerski Turniej Kuszniczy „O Złoty Bełt Chojnika”. Na terenie obiektu wciąż działa schronisko z 30 miejscami oraz mieści się karczma, w której możemy zjeść pyszne pierogi, ciasta domowej roboty czy też spróbować lokalnych piw dolnośląskich np. Lwówka.

Zwiedziliśmy już wszystko i teraz pozostaje pytanie, czy wracać tę samą drogą a może przedłużyć wedrówkę?  Ciekawym pomysłem jest zejście inną trasą, jednak musimy wziąć pod uwagę, że wyjdziemy w oddalonym od Sobieszowa o 8 kilometrów miejscu. Warto przejść się czarnym szlakiem i dojść do miejscowości Przesieka. To około 1h –  1h:15 droga, częściowo biegnąca lasami, częściowo asfaltem, gdzie mijamy Hotel Chojnik, ciekawe skały i punkty widokowe.

 

Naszym punktem ostatecznym jest trzeci najwyższy wodospad w Karkonoszach – Wodospad w Podgórnej (12 minut od Przesieki) Miejsce urokliwe, upodobane sobie przez ludzi-morsów, którzy zażywają mroźnych kąpieli w tymże wodospadzie w środku zimy, tak aby zahartować swój organizm i wzmocnić ciało. Wodospad ten nie jest tak zatłoczony jak jego większe koleżanki znajdujące się w obrębie Szklarskiej Poręby, tj. Kamieńczyk i Szklarki. To czyni z niego atut, bo nie jesteśmy narażeni na wszechobecne tłumy i możemy w spokoju napawać się pięknym widokiem.

Z Przesieki do Jeleniej Góry wrócić możemy autobusem – najczęściej kończą one swoją drogę w Cieplicach. Pamiętajmy jednak, żeby przed wędrówką sprawdzić rozkład, ponieważ jeżdzą one rzadko, co około 2-2,5h. W przypadku wizyty w Zamku Chojnik pamiętajmy, że obecnie nie jest on czynny w poniedziałki.

To bardzo ciekawa wędrówka, która razem ze zdjęciami, posiłkiem i powrotem do Jeleniej Góry powinna zająć Wam jakieś 6 godzin a jak zasiedzicie się w karczmie to znacznie dłużej. 🙂

 

(1) Comment

  1. Adam

    Zamki to zawsze super przygody i miejsca do zwiedzania. Niestety ostatnio jak byłem w szklarskiej porębie to trochę za daleko było mi do niego na pieszo. Na pewno także będę chciał zwiedzić i ten obiekt. Podobno naziści chowali tam złoto pod koniec wojny jak uciekali lub co bardziej prawdopodobne w jego okolicy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *