TROCHĘ JESZCZE O BIAŁORUSI… ZA TO NA GORĄCO

Znowu będzie o Białorusi. Nie będę dzisiaj opisywał wizyt w kolejnych zabytkowych obiektach, muzeach i tym podobnych miejscach. Pozwolę sobie za to na kilka refleksji, spostrzeżeń po paru już wizytach w tym kraju. Z ostatniego wróciłem wczoraj, więc wiele refleksji jest świeżych, a Białoruś potrafi zaskoczyć czymś nowym przy każdym pobycie.

Znowu w oczy rzuciła się czystość białoruskich miast i nie tylko miast. Wydaje się, że na Białorusi jest czyściej niż w Polsce, a nasz kraj nie musi się tutaj niczego wstydzić. Znoów miłe zaskoczenie, że granicę przekracza się stosunkowo szybko, mimo że opuszczamy Unię Europejską, wiec procedury paszportowe na granicy są nie do ominięcia. W przygranicznym Brześciu wieczorem jest spokojnie i bardzo klimatycznie. Po położonym w centrum miasta deptaku, który nawiasem mówiąc nazywa się ulicą Sowiecką, spacerują ludzie, młodzież grupuje się przy występującej gitarzystce, która śpiewa znane światowe rockowe przeboje. Sklepy są czynne do późna. Gdy zaczynało się zmierzchać zapalone zostały uliczne latarnie. W atmosferze świateł tajemniczo zaczynają wyglądać znajdujące się tutaj pomniki. Nagle napotykamy na stary radziecki samochód moskwicz udekorowany wizerunkami Marksa, Engelsa i Lenina. Ktoś ma ciekawe hobby. Samochód wygląda jednak skromnie przy sowieckich pomnikach, które oglądaliśmy dzisiaj w Twierdzy Brzeskiej.

Knajpki zapraszają do wstąpienia do nich chociażby na szklankę piwa. Popularnym na Białorusi trunkiem tego rodzaju jest piwo lidzkie produkowane właśnie w Lidzie. Jest go wiele rodzajów: jasne, ciemne, porter, pszeniczne i tak dalej. Sam browar można zwiedzić z przewodnikiem, a na końcu spaceru po zakładzie będzie czekać na nas degustacja, do której oprócz piwa dodawane są czosnkowe grzaneczki z serem. Lida to też stolica sławnego nie tylko na Białorusi kwasu chlebowego.

Fani muzyki polskiej muszą koniecznie odwiedzić dom rodziny Wydrzyckich. Czesław Wydrzycki to muzyk, kompozytor, wokalista znany bardziej przez swój pseudonim artystyczny jako Czesław Niemen. W miejscowości Stare Wasiliszki znajduje się dom, w którym się urodził, a wnim prawdziwe muzeum poświęcone muzykowi. Podczas jego zwiedzania przewodnik opowiada ciekawie, a całości dopełnia podana do degustacji słonina.

Znana z twórczości Adama Mickiewicza Świteź to całkiem spore jezioro o kształcie koła. Przyjżdżając tam o tej porze roku znajdziemy spokój, ciszę, nie będzie tu ludzi. To najlepszy czas dla tych, którzy w atmosferze jeziora chcą kontemplować twórczość wielkiego wieszcza. Latem brzegi wyjątkowo czystego jeziora przyciągają miłośników kąpieli i rekreacji, a po jego brzegach przechadzają się wtedy wyjątkowej urody “Świtezianki” w kąpielowych strojach.

Podobna atmosfera panuje nad brzegiem rzeki Niemen w Bohatyrowiczach znanych z powieści Elizy Orzeszkowej. Jest wieczór i nas Niemnem zachodzi słońce. Ludzi brak z wyjątkiem dwóch wędkarzy, którzy właśnie zwijają swój sprzęt. Czy udało im się złapać jakieś ryby nie wiadomo. Obowiązkowe jest w odwiedzenie kurhanu powstańców z 1863 roku i grobu Jana i Cecylii. To też miejsca opisane w “Nad Niemnem” Orzeszkowej W Grodnie znajduje się muzeum poświęcone pisarce zorganizowane zresztą w jej domu. Mieści się tutaj również biblioteka. Wśród książek na jednej z półek gablotka na cześć urzędującego prezydenta Aleksandra Łukaszenki.

Gdy przyjrzymy się freskowi na historycznej, ale nadal funkcjonującej remizie strażackiej w Grodnie zauważymy, że na fresku przedstawiającym strażaków, jedna ze strażaczek ma twarz Mony Lizy. Jest sobota i na grodzieńskim deptaku tłum ludzi. Ceny na straganach oferujących pamiątki z miasta nie są niskie, bo ustalone są pod odwiedzających Grodno turystów. Znajdujemy natomiast bar położony przy sklepie z “produktami” czyli artykułami spożywczymi, do którego przychodzą miejscowi. Można tu naprawdę tanio zjeść, napić się piwa a nawet wódki. Dla przykładu 50 gram 40-procentowego trunku kosztuje 90 kopiejek, czyli w przeliczeniu na polskie pieniądze 1,90 zł. W Grodnie kupuję kartonowy, do złożenia model 3d przedstawiający zamek w Mirze. Na pamiątkę, chociaż na Białoruś niedługo wracam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *